STRONA GŁÓWNA
O NAS
KALENDARIUM
SŁOWNIK MIEJSCOWOŚCI
SŁOWNIK DLA KOLEKCJONERÓW
GRUBY ZWIERZ
POMORZE 1945
KONTAKT
zamek
POMORZE 1945    
W obronie Dąbia
Friedrich Guttmann

Wspomina dowódca I batalionu 322 pułku grenadierów 281 Dywizji Piechoty:
"...Gdy wskazówki zegarków przeskakują z 06.59 na 07.00 na odcinek obrony 322 pułku grenadierów 281 Dywizji Piechoty spada huraganowy ogień Rosjan. Eksplozje zlewają się w jeden wielki grzmot. W pyle i kurzu nikną transzeje i dołki strzeleckie. Nagle na sekundę zapada martwa cisza. Później słychać klekot gąsienic, warkot motorów. Granaty z dział czołgowych eksplodują w wysokim lesie. Nadchodzą! Trzeszczą karabiny maszynowe, głucho detonują Panzerfausty. Rozmowa przez radio do pułku! Potrzebujemy wsparcia ogniowego! Brak łączności! Ogień z przodu, ogień z lewej, z kierunku F. oraz z prawej od strony szosy do Stargardu. Gdzie ten ogień zaporowy?
Jednak już z tyłu słychać gwizd nadlatujących pocisków, udało się radiotelegrafiście dowołać. Ogień prowadzi cały 281 pułk artylerii. Rowy i budynki przed naszym skrajem lasu natychmiast znikają. Skrawek wysokiego lasu o boku 400 metrów, obsadzony garstką żołnierzy, staje się twierdzą. W jego kierunku czołga się radziecka piechota, z lewej padają granaty, po prawej wzdłuż szosy toczą się radzieckie czołgi. Każdą jednak falę nacierających wita huragan ognia naszego pułku artylerii. Ciężkie czołgi radzieckie typu IS nie są w stanie wjechać do wysokiego, zwartego lasu i tam manewrować. Podjeżdżają bliżej jeden za drugim w sile około 10, pierwszy wjeżdżający na zrąb traci na minie gąsienicę i blokuje przejazd. Serie karabinów maszynowych wyłuskują wspierającą czołgi piechotę. Należy utrzymać ten skrawek lasu przez cały dzień. Godziny wloką się za sobą. Las ciągle pod ogniem, lecą bomby, terkocze broń pokładowa samolotów. Na nic!
Radiotelegrafista Gafreiter Müßig niesforny postrach dla swych przełożonych, teraz podbiega i prosi o Panzerfaust. Razem z nim biegnie grupka żołnierzy. Chybił. Jeszcze jeden Panzerfaust. Ten trafia. Słychać na szosie potężną detonację i gwałtowny ogień broni maszynowej. Łowca czołgów wynosi jedynie kilka skaleczeń. Ciężki IS rozleciał się na kawałki. Po południu rosyjskie natarcie słabnie. Cichnie stopniowo strzelanina, rosyjska piechota zalega, czołgi stoją w miejscu. 281 pułkowi artylerii kończy się amunicja."

"Pommersche Zeitung" z 15.03.45 donosi: "...Obrońcy Dąbia uginają się pod ogniem setek dział..."

     
Infoman