STRONA GŁÓWNA
O NAS
KALENDARIUM
SŁOWNIK MIEJSCOWOŚCI
SŁOWNIK DLA KOLEKCJONERÓW
GRUBY ZWIERZ
POMORZE 1945
KONTAKT
zamek
GRUBY ZWIERZ    
Renowacja bez precedensu
Piotr

Ekipa mechaników z firmy "Głowno-Centrum" pod kierunkiem majora inżyniera Jacka Juliańskiego dokonała niezwykłego wyczynu inżynierskiego. Fachowcy ci z godną najwyższego uznania pieczołowitoscią i wytrwałością odrestaurowali i uruchomili pojazd, który przez ponad pół wieku "garażował" pod dnem Pilicy. Podczas ponad 5-cio miesięcznych zmagań z wrakiem przyszło im rozwiazać wiele zagadek konstrukcyjnych i technologicznych. Poza odbitką instrukcji obsługi takiego transportera z czasów wojny nie dysponowali oni dokładniejszymi informacjami o tajnikach budowy SdKfz 251 D, jak choćby dokumentacją fabryczną. Żmudne i uporczywe dociekanie szeregu "zagwozdek" technicznych niejednokrotnie przypominało rozwiązywanie trudnych rebusów. dzięki swej wiedzy i doświadczeniu a także zapałowi i uporowi mechanicy z Głowna pokonali wszelkie przeszkody i "rozgryźli" ten pojazd aż do najmniejszego detalu.
Należy bowiem podkreślić, że od początku przyjętą i konsekwentnie przestrzeganą zasadą tego remontu było zachowanie maksimum oryginału. A nie było to łatwe przy założeniu, iż pojazd ma poruszać się o własnych siłach. Na szczęście i wbrew początkowymn obawom okazało się, że muł rzeczny świetnie zakonserwował silnik i inne podzespoły transportera. W większości przypadków wystarczyło je dokładnie oczyścić, przeszlifować, uszczelnić i przesmarować. Wymieniono nieliczne tylko detale, jak kilka pierścieni tłoków, elementy pompy paliwowej czy zwrotnice osi przedniej. Chłodnicę odtworzono ściśle według oryginału, inne adaptowano z innych pojazdów (jak np. dętki od czeskiego "Zetora")
Wyszło przy tym na jaw duże podobieństwo niektórych szczegółów konstrukcyjnych do części "Stara 66". Prawdopodobnie produkowano je po wojnie bez zmian na przejetych od Niemców urządzeniach w fabryce starachowickiej. Na przednich hakach holowniczych niemieckiego transportera widnieje jeszcze fabryczny znak ze Starachowic. te spostrzeżenia pomogły w "reanimacji".
Towarzyszyły jej też inne szczęśliwe przypadki. Kiedy mechanicy z Głowna stanęli przed problemem pozyskania sprawnego iskrownika do silnika "Rosi" (stary nie nadawał się do odtworzenia) to okazało się, że takie urządzenie jest... w jednej z zagród we wsi Łęczno pod Sulejowem. Pan Tadeusz Jagiełło wyjął go z innego rozbitego SdKfz 251 i używał przy silniku do młockarni przez wiele lat. Wystarczyło teraz go tylko zamontowac i nacisnąć starter...

     
Infoman